Книги Ника Перумова

 

Кольцо Тьмы

NIK PIERUMOW 

Trylogia "Pierścień Mroku"

  przekіad: Ewa Dкbska i EuGeniusz Dкbski

tom 1 czк¶ж 2 "Los Arnoru"


Rozdziaі pi±ty : KU¬NIA DURINA

     - Kim s± nidingowie, Torinie? - zapytaі przyjaciela hobbit, gdy przestrzegaj±c wszelkich ¶rodkуw ostroїno¶ci, opu¶cili Tajn± Galeriк i ruszyli w stronк wiod±cych na dуі schodуw.
     - Nidingowie, to te wіa¶nie karzeіki, z ktуrych jednego zіapali¶my w Bucklandzie - ponuro odpowiedziaі Torin. - Wynika z tego, їe nie oszukaі nas, po trzykroж przeklкty! Orkowie Biaіej Rкki naprawdк sіuї± komu¶. I, byж moїe, to jego wola jest przyczyn± caіego zamieszania na gуrze. Tylko kto to jest? My¶lк, їe tylko Wielka Jasna Krуlowa mogіaby nam odpowiedzieж na to pytanie. Ale gdzie ona jest, co robi tam u siebie, za Wielkim Morzem?
     Krasnolud westchn±і i pokiwaі gіow±, jakby odpowiadaj±c jakim¶ swoim niewesoіym my¶lom.
     Јaсcuch krasnoludуw przemierzaі ciemne korytarze, wybieraj±c najbardziej w±skie i nie rzucaj±ce siк w oczy. Dwukrotnie obok nich przechodziіy, pobrzкkuj±c broni± i o¶wietlaj±c szare sufity pochodniami, duїe oddziaіy orkуw - z tego plemienia, co ich wiкzieс, jednak Gloin i Dwalin prowadzili oddziaі tak znakomicie, їe wrуg ani razu ich nie wyczuі. Krasnoludowie przesiedzieli niebezpieczne chwile w ciemnych bocznych odgaікzieniach, za gікbokimi wystкpami ¶cian, umy¶lnie, wydawaіo siк, pozostawionymi w takim celu - by ukryж siк przed przewaїaj±cymi siіami nieprzyjaciela.
     Wiele piкknych, zadziwiaj±cych swym wygl±dem sal widziaі hobbit podczas ich krуtkiego marszu do tajnych schodуw. w jednych sufity znajdowaіy siк na takiej wysoko¶ci, їe nie docieraіo tam ¶wiatіo pochodni, a s±dziж o ich wysoko¶ci moїna byіo tylko z echa ich krokуw, inne byіy podzielone dіugimi szeregami pokrytych wspaniaіymi rzeјbami kolumn, w gікbokich niszach staіy pos±gi ludzi, krasnoludуw i zwierz±t, wykonane z niezrуwnanym mistrzostwem. Pochodnie o¶wietlaіy ogromne mozaiki, wyіoїone zіotem, srebrem i kamieniami szlachetnymi, zadziwiaj±ce їelazne ¶wieczniki, wykute w postaci splotуw olbrzymich lin. Niestety, w wielu miejscach hobbit zauwaїaі teї ¶lady bytno¶ci orkуw - wiele ozdуb byіo zniszczonych, rzeјbione w kamieniu figury rozbite, z mozaik na ¶cianach prostackie іapy wyrwaіy wspaniaіe kamienie...
     Z lekkim zgrzytem zatrzasnкіy siк za nimi skrzydіa Tajnych Drzwi. Pochodnie o¶wietlaіy w±skie, nurzaj±ce siк w nieprzeniknionym cieniu schody. Zaczкіo siк dіugie zej¶cie. Hobbit naliczyі sze¶жset stopni, zanim schody nieoczekiwanie skoсczyіy siк i krуtki korytarz koсczyі siк znajomym juї, ¶lepym koсcem Tajnej Galerii. Gloin i Dwalin zaczкli naradzaж siк pуіgіosem.
     - Jeste¶my na Pierwszym Poziomie - powiedziaі w koсcu Gloin zwracaj±c siк do reszty. - Tutaj zupeіnie blisko przechodzi Gіуwny Trakt. Do Drugiej Sali - tej wіa¶nie, gdzie znajduje siк Most Durina - zostaіy nam dwie godziny marszu. Tylko zastanуwmy siк - czy mamy po co tam i¶ж?
     - Je¶li w Morii s± orkowie, to na pewno domy¶lili siк, їe musz± zamkn±ж Gіуwny Trakt i postawiж straїe przy Wrotach i na Mo¶cie - podchwyciі Dwalin. - A my musimy zej¶ж niїej. Nie zapomnijcie tylko o mithrilu (Szary Pіomieс) w ¶cianach Sto Jedenastej Sali!
     - Moїe lepiej posiedјmy tu trochк i porozmawiajmy spokojnie - nagle niepewnym gіosem zaproponowaі Torin. - Mamy tu dwуch wrogуw - orki i to co¶, dla ktуrego tu przyszli¶my. Dwa razy zetknкli¶my siк z tym, i za kaїdym razem byіo bardzo, ale to bardzo nie¶miesznie. Ale, moїe po tej sinicy na schodach kto¶ co¶ zauwaїyі? Moїe co¶ siк wydawaіo, majaczyіo? Mуwcie wszystko, nawet je¶li to wydaje siк gіupie - teraz jest waїny kaїdy drobiazg. Hornborinie? Co z Pier¶cieniem?
     - On nie daje wszechwiedzy - z westchnieniem przyznaі krasnolud. - Podpowiada tyko co¶ czasem, ale to wszystko jest takie nieuchwytne... Nie, teraz nic nie odczuwam.
     Torin przygryzі wargк.
     - Mamy zapasуw na trzy tygodnie - powiedziaі. - w ci±gu dwudziestu ziemskich dni - niestety, bкdziemy je wyczuwali wedіug burczenia w naszych brzuchach - musimy zrozumieж, co siк tu dzieje!
     Odpowiedziaіo mu ponure milczenie.
     - My¶lк, їe powinni¶my i¶ж w dуі - nagle odezwaі siк Grani. Jego gіos brzmiaі gіucho, ale sіychaж w nim byіo odwagк i zdecydowanie. - Musimy i¶ж w dуі, a je¶li drogк nam zast±pi± widma - bкdziemy musieli nauczyж siк walczyж z widmami! Klnк siк na Mіoty Morii i ¦wiкt± Brodк Durina - ja i Gimli, i Tror prкdzej damy siк poїreж orkom, niї siк cofniemy!
     Nikt nie odezwaі siк po pіomiennej mowie mіodego krasnoluda, jednakїe gdy Torin daі rozkaz dalszego marszu, nikt nie zaprotestowaі.
     - Proponujк i¶ж do Sali Zamkowej - powiedziaі Gloin, іaduj±c na plecy worek. - To jest Szуsty Gікbinowy Poziom, tam jest woda, tam wcze¶niej byіy dobre do ukrycia miejsca. No i nie jest to zwyczajna sala, wedіug legendy wykuі j± Pierwszy Krasnolud. Powiadaj±, їe gdy wstaniesz na Kamieniu Durina w chwili, gdy milcz± wszystkie siіy -i Mroku, i ¦wiatіa, i tylko gуry patrz± na ciebie purpurowymi јrenicami Pіomiennych Oczu, moїesz zadaж pytanie, a Wszczynaj±cy Pocz±tek odpowie ci... Tak powiadaj±, ale czy to prawda - kto wie?
     - Zanim dojdziemy do Kamienia, musimy i¶ж po Gіуwnym Trakcie - warkn±і Dorin. - A tam s± orkowie i to niemaіo, jestem pewien! Musimy pchn±ж kogo¶ przodem.
     Caі± wieczno¶ж, wydawaіo siк, czekali krasnoludowie i Folko w drкcz±cym oczekiwaniu, zanim z ciemno¶ci nie wynurzyli siк Gloin, Dorin i Bran.
     - Wiedziaіem - ponuro rzuciі Dorin, wycieraj±c zabrudzony czerwon± krwi± orka topуr. - Ich jest strasznie duїo - sami ci - drobni, mordorscy. Do Wrуt nawet nie ma po co i¶ж. Gdzie tu s± schody, Gloinie?
     - Trzeba bкdzie i¶ж dookoіa - westchn±і tamten.
     Znowu przej¶cia, schody, w±skie sekretne drzwi, gardіowe gіosy kіуc±cych siк orkуw gdzie¶ za rogiem - wszystko przemieszaіo siк w pamiкci hobbita, poniewaї wiкkszo¶ж siі zuїywaі na utrzymanie siк na nogach. Krasnoludowie i on spкdzili bez snu juї dobк, ale jeszcze mogli siк poruszaж - aї do ostatniej chwili. Weszli w jaki¶ ¶lepy korytarz i zwalili siк z nуg na nocleg.
     Ciemny tunel hobbicich snуw, ponury i bezksztaіtny, nagle roz¶wietliіo co¶ ognisto rudego, wij±cego siк, jak bajkowa їmija, szare іapska nagle wyci±gnкіy siк w kierunku hobbita wprost z faіd kamienia, zimne palce zamknкіy siк na jego gardle... Nie miaі siіy krzykn±ж, ani poruszyж siк... i nagle wszystko siк urwaіo...
     Zbudzili go krasnoludowie, zbieraj±cy siк do drogi. Folko, zmкczony sennymi widzeniami i ze straszliwym bуlem gіowy, ledwo poruszaі siк, jego towarzysze nie wygl±dali lepiej. Jak siк okazaіo - kamienne kleszcze straszliwych r±k przywidziaіy siк wszystkim co do jednego. Humory byіy ponure, obezwіadniaj±cy strach przed niewiadomym, ktуry niemal caіkowicie zanikn±і po wspaniaіych walkach z orkami na gуrze, ponownie podkradі siк do serca hobbita. Ale nie byіo rady, wiкc staraj±c siк trzymaж blisko Hornborina, powlуkі siк za krasnoludami.
     Moryjczycy dіugo nie potrafili odnaleјж wej¶cia do Tajnej Galerii i prowadzili druїynк schodami.
     Gікbinowe Poziomy wyraјnie rуїniіy siк od gуrnych - sale byіy przestronniejsze i nie tak wspaniale ozdobione, przej¶cia -prostsze i szersze. Tu mie¶ciіy siк niezliczone pracownie - wszкdzie walaіy siк porozrzucane narzкdzia, powywracane kowadіa i tygle.
     - To jeszcze nic - niїej bкdzie gorzej! - szepn±і hobbitowi na ucho Dwalin. - Tu pracowali jubilerzy i grawerzy, a kuјnie i rusznikarnie s± o wiele niїej...
     Natrafili rуwnieї na mieszkalne jaskinie - tu, jak i na gуrze, bobrowali orkowie. Schodуw, przenikaj±cych przez kilka poziomуw na raz, nie mogli z jakiego¶ powodu znaleјж, wкdrowali wiкc pochyіymi sztolniami. Zrobiіo siк wyraјnie gorкcej; Gloin, Dwalin, Lorin, Torin i Hornborin kilka razy zamierali przy w±skich otworach wentylacyjnych, sk±d waliіy fale suchego, pal±cego їaru. Folko zacz±і dostrzegaж sіuszno¶ж sіуw Rogwolda.
     Oto wlok± siк teraz, bez celu, bez wyraјnego planu, niemal na o¶lep, z wrogami za plecami i nieznanym ciemnym koszmarem przed sob±. Na co ma nadziejк Torin? Na Pier¶cieс Hornborina?
     Folko westchn±і. Teraz wyraјnie wyczuwaі niebezpieczeсstwo - tuї przed nimi, za іagodnym zakrкtem korytarza. To przeczucie ogarnкіo go nagle, nogi skamieniaіy.
     Podejrzanie jednocze¶nie krasnoludowie zaczкli siк potykaж, zatrzymali siк. Nikt nie mуgі poj±ж, o co chodzi, ale spojrzenia byіy przykute do ledwie widocznych w ¶wietle pochodni zarysуw zawijaj±cego siк przed nimi korytarza. Ogarn±і ich nie mroczny, paniczny strach, przed ktуrym kaїdy ucieka, nie patrz±c na drogк, a dziwnie wyraјne uczucie koсca, koсca wszystkiego - wystarczy zrobiж krok poza ten zakrкt. Nikt nie potrafiі zmusiж siк, by zrobiж krok czy chwyciж za broс. Pierwsi zaczкli siк cofaж Torin i Hornborin, poci±gaj±c za sob± innych. Nikt o nic nie pytaі, nikt nie potrafiі wymуwiж nawet sіowa, druїyna tylko wolno cofaіa siк.
     Tak minкіo kilka minut - a moїe i godzina? Nagle, za ich plecami rozlegі siк obrzydliwy ¶piew i tupot dziesi±tek ciкїkich, podkutych їelazem orczych butуw. Teraz mieli do czynienia z innym wrogiem.
     - Do boju! - wychrypiaі Dorin i odwrуciі siк, po¶piesznie naci±gaj±c kolczugк. - Skoro mamy umrzeж to, godnie, jak potomkowie Durina!
     - Poczekaj... - chwyciі go za rкkaw Hornborin. - Pуjdк przodem - wskazaі stronк przeciwlegі± do tej, z ktуrej rozlegaі siк, nasilaj±cy z kaїd± sekund±, odgіos krokуw. - Idјcie za mn±! Folko, bкdzie mi potrzebny twуj іuk - przygotuj siк! Szybciej, mamy maіo czasu!
     Zwart± grup±, trzymaj±c siк siebie, krasnoludowie drobnymi kroczkami, przez caіy czas walcz±c z ogarniaj±c± ich rozpacz±, ruszyli do przodu, a Hornborin wysoko uniуsі rкkк z Pier¶cieniem i ruszyі w stronк zakrкtu. Folko ¶cisn±і pod kurtk± rкkoje¶ж sztyletu z bікkitnymi kwiatami na klindze. Strachu nie czuі, ale kaїdy krok kosztowaі go wiele, jakby przedzieraі siк przez wi±zk±, lepk± glinк, w ktуr± nieoczekiwanie zmieniіo siк otaczaj±ce go powietrze.
     Korytarz skrкcaі pіynnie, kaїdy krok do przodu ukazywaі nowy odcinek gіadkich ¶cian. Przeszli niewiele, gdy Hornborin nagle zacz±і chrypieж, jak gdyby brakowaіo mu powietrza i stan±і w miejscu. Pochodnia w jego rкku zadrїaіa.
     Wygіadzona powierzchnia ¶cian znikіa pod grub±, poruszaj±c± siк warstw± czarnych, poіyskuj±cych ni to wкїy, ni to macek,to obrzydlistwo poruszaіo siк przez caіy czas, splataіo siк i rozplataіo, stale wysuwaj±c we wszystkie strony tкpe, bezokie gіowy z ledwo zauwaїaln± kresk±, zapewne pyskiem. Wygl±daіo to tak okropnie, їe, wydawaіo siк, zrobiж krok byіo by іatwiej, gdyby przed nogami byіa bezdenna przepa¶ж - taki koniec wydaі siк wstrz±¶niкtemu hobbitowi wybawieniem! Albo - wycofaж siк, pуki nie jest za pујno, w uczciwej walce zabraж do grobu ile¶ tam orczych istnieс, zanim krzywy jatagan... Byle nie do przodu, do їywych objкж samej ¶mierci! z obrzydzenia i wstrкtu, podobnych do tego, co przeїyі podczas spotkania ze їmij±, hobbit skamieniaі.
     Tymczasem bezіadna krz±tanina macek spowolniіa siк, wyci±gaj±ce siк wolno w kierunku zamarіych przyjaciуі macki zamarіy rуwnieї, udaj±c dziwaczne naro¶le na ¶cianach, przez te macki patrzyі mrok - niewidoczne zimne oczy. Szуstym zmysіem hobbit wyіowiі nagle , їe ich przeciwnik rуwnieї, nie wiadomo dlaczego, zawahaі siк, a to dodaіo hobbitowi siі.
     Z osіupienia wyprowadziі ich rozlegaj±cy siк za plecami tupot. Orkowie byli juї zupeіnie blisko! i wtedy, nie umawiaj±c siк, druїyna ruszyіa do przodu. Hornborin wysoko uniуsі rкkк z Pier¶cieniem - i macki, wszystkie jak jedna, wycelowaіy swe іby w jego zіote l¶nienie. Ale wystarczyіo, їe podeszli bliїej, gdy zimny bуl w sercu, bуl rozpaczy zmusiі hobbita do uchwycenia za rкkaw krasnoluda i zatrzymania go. Macki czekaіy na nich i Pier¶cieс nie byі w stanie zmusiж ich do odst±pienia - oto, co odczytaі Folko w krуtkim drїeniu, jakie przebiegіo po niezliczonych szeregach czarnej, їywej ple¶ni na ¶cianach, drїenia sіodkiego przeczucia. Wtedy jego rкka, bez udziaіu ¶wiadomo¶ci, wyjкіa z pochwy bezcenny, podarowany sztylet, i bікkitne kwiaty na stalowym ostrzu zapіonкіy niczym strzкpy magicznego pіomienia.
     I nagle jakby w¶ciekіy huragan, w niewiadomy sposуb zrodzony w podziemiach, run±і na czarny porost. Macki zakoіysaіy siк, jak zaniepokojone pole pszenicy, po¶piesznie zwijaіy siк i przyciskaіy do ¶cian. Kaїda z macek usiіowaіa wcisn±ж siк gікbiej w kamieс, ukryж za innymi. Nie mogіo byж w±tpliwo¶ci - te macki znaіy podobne klingi!
     Jedno krуtkie spojrzenie do tyіu i Hornborin cicho gwizdn±і na przyjaciуі, jeszcze sekunda i tupot nуg okrasiіo wycie i pisk orkуw, oddziaі zostaі wykryty. Krasnoludowie rzucili siк do przodu i zamarli na chwilк na widok obsianych czarnymi mackami ¶cian i sufitu, ale Folko wysoko uniуsі pіon±cy sztylet, i falami ulatuj±ce z niego ¶wiatіo zmusiіo krasnoludуw, zbitych w ciasn± grupkк, do wej¶cia pod їywe sklepienie.
     Nigdy nie miaі zapomnieж hobbit ich drogi miкdzy ruszaj±cymi siк ¶cianami, z niczym nie porуwnywalnego strachu - nie o siebie, a o znajduj±cych siк teraz pod jego ochron± przyjaciуі.
     Folko nie ci±і czarnego porostu - teraz on baі siк hobbita, a ten nie czuі w sobie mocy wojownikуw z przeszіo¶ci, przed cudownymi ostrzami ktуrych uciekaіo to obrzydlistwo, ktуre znowu odїyіo w podziemiach. Gdyby hobbit wdaі siк w otwarty bуj, macki teї zaczкіyby walczyж... Dziwne, nieuporz±dkowane my¶li, nie wiadomo sk±d napіywaj±ce, przemykaіy przez gіowк hobbita. Tymczasem wiod±cy za nimi oddziaі orkowie wypadli zza zakrкtu i znaleјli siк tuї przed pierwszymi szeregami macek. Folko odwrуciі siк i zobaczyі, jak na spotkanie orkom rzuciіy siк setki i setki czarnych їywych lin. Straszliwy, do niczego niepodobny, przed¶miertny ryk wstrz±sn±і podziemiem. Dokіadnie owiniкte trupy orkуw byіy wci±gane w gуrк, w ciemno¶ж, a nadbiegaj±cy zza zaіomu stawali siк zdobycz± wci±ї nowych i nowych czarnych macek... Pochodnie zgasіy, ocalali orkowie rzucili siк do tyіu, i tego, co siк dziaіo dalej, krasnoludowie juї nie widzieli. Ruchomy porost nagle ust±piі miejsca czystemu kamieniowi, minкli straszliwe miejsce i byli bezpieczni od wszelkiej pogoni. Folko odwrуciі siк, potrz±sn±і l¶ni±cym sztyletem, przez ostatnie szeregi przebiegі skurcz, zwierzкcy spazm strachu!
     Ciкїko dysz±c, ocieraj±c mokre czoіa i rozgl±daj±c siк dokoіa wytrzeszczonymi oczami, krasnoludowie zwalili siк na podіogк za pierwszym zakrкtem, gdy czarny porost znikn±і z oczu. Folko czuі straszliwe zmкczenie, ale doі±czyіa do niego jaka¶ dziwna duma.
     - Co, co to byіo? - posypaіy siк ze wszystkich stron niecierpliwe pytania. - Jak dali¶cie sobie z tym radк?
     Malec podbiegі do hobbita i u¶ciskaі go, podejrzanie poci±gaj±c nosem. Torin z niedowierzaniem krкc±c gіow± poklepaі po ramieniu, pozostali patrzyli na hobbita z szacunkiem i zdziwieniem. Nie pierwszy to raz, kiedy niewysoklik przewodzi tam, gdzie pasuj± najlepsi wojowie!
     Folko nic nie potrafiі odpowiedzieж na pytania przyjaciуі, kotіuj±ce w gіowie my¶li zbyt byіy nieokre¶lone i poszarpane.
     - One... One s± bardzo stare, chcк powiedzieж - ze strasznie odlegіych dni - wykrztusiі, na prуїno staraj±c siк wychwyciж pl±cz±ce siк w ¶wiadomo¶ci mкtne obrazy. - Nie wiem, sk±d s± - moїe z Podmoryjskich Szlakуw, wiem tylko, їe boj± siк tego ostrza - pokazaі swуj sztylet. - To widziaіo go wcze¶niej, na pewno, a moїe podobne? To nic nie wie o ¶wiecie zewnкtrznym, to wypeіza z gікbin, їeby poїeraж... Ale co nimi kieruje? Nie wiem, nie wiem sk±d w ogуle cokolwiek wiadomo mi o tym... Sіowo, jako¶ tak mi siк wydaje, i juї.
     Wysіuchano go bardzo uwaїnie, a potem Wjard uderzyі siк w czoіo i powiedziaі, їe sіyszaі w swoich gуrach strasznie star± bajkк o wielorкkich, їyj±cych w podziemnym krуlestwie, juї dawno temu krasnoludowie stykali siк z nimi. Wiкcej nic nie udaіo mu siк wydobyж z pamiкci, chociaї i Dorin, i Balin szarpali go i mкczyli o co¶ jeszcze.
     - Czy nie o takich opowiadaі kiedy¶ Gandalf, ktуry przemierzyі Podmoryjskie Szlaki? - cichutko mrukn±і na ucho hobbitowi Torin.
     - Sk±d masz taki cudowny sztylet? - pokrкciі gіow± Stron.
     Sіowa te nadaіy inny kierunek wci±ї jeszcze nieuporz±dkowanym my¶lom hobbita.
     “dlaczego Olmer podarowaі mi ten skarb? - my¶laі. - Czyїby nic nie wiedziaі? Czy wiedziaі? Nie, nie mуgі nie wiedzieж, powinien byі przynajmniej siк domy¶laж. a moїe ten sztylet nie pomaga na powierzchni, przeciwko dzisiejszym wrogom Olmera? Czy nie elfy wykonaіy to ostrze? Bardzo podobne do ich wyrobуw, chociaї - kto tam ich, elfуw, wie... Їeby tak porozmawiaж z ktуrym¶ z nich!”
     Folko westchn±і, widz±c, niczym na jawie, zamiast ponurych szarych sklepieс zalane ksiкїycowym ¶wiatіem listowie i jaskrawe letnie gwiazdy, i srebrzysty odblask ubraс elfуw, magiczny, tajemniczy, gікboko ukryty pіomieс w ich oczach - m±drych i smutnych. Folko nigdy nie widziaі elfa - dawno opustoszaі Rivendill (in. Imladris = Gікboka Dolina w Rozpadlinie Gуr), dawno porzucili rodacy Pani Galadrieli piкkny Lorien. Folko tylko czytaі o Pierworodnych w Czerwonej Ksiкdze i innych kronikach hobbitуw.
     Co¶ twardego tr±ciіo go w tyі gіowy i Folko ockn±і siк. Odczuwaj±c smutek i tкsknotк za zielonym, jasnym ¶wiatіem, pozostawionym tam, w odlegіej przeszіo¶ci, niemal zawyі. Sam nie mуgі zrozumieж, ocieraj±c nieproszone іzy za czym wіa¶ciwie, tкskni - za tym ¶wiatem, ktуry trwaі teraz, czy za tym magicznym ¶wiatem przeszіo¶ci, ktуry pogr±їyі siк w niebycie po zniszczeniu Wielkiego Pier¶cienia Wіadzy.
     - Ruszajmy, tangarowie - ponagliі towarzyszy Torin. - Do Sali Zamkowej jeszcze mamy kawaі drogi.
     - Co w niej jest? - stкkaj±c, zapytaі Grani, wіaї±c w szelki.
     Torin nie odpowiedziaі i Folko zamy¶liі siк, rzeczywi¶cie, gdzie znajduje siк ten zatapiaj±cy dolne poziomy lкk, ktуrego nie mуgі wytrzymaж їaden z їyj±cych tu krasnoludуw? Zeszli juї do¶ж gікboko, ale, je¶li nie liczyж cienia przy Wrotach i sinicy w sztolni, nie napotkali na razie nic, co byіo by celem ich tutaj wкdrуwki.
     Do Sali Zamkowej dotarli nastкpnego dnia - dokіadniej, kilka godzin po tym, jak wyspawszy siк, ruszyli w drogк. Noc, je¶li moїna tak powiedzieж, minкіa spokojnie, nic ich nie niepokoiіo, i wkrуtce znaleјli siк na Progu.
     Ostatnich kilkadziesi±t s±їni korytarz prowadziі prosto, i hobbit, ku swojemu zdziwieniu, zobaczyі przed nimi purpurowe rуwne ¶wiatіo. Wkrуtce pochodnie staіy siк zbкdne, krasnoludowie niemal biegli, ¶piesz±c siк zobaczyж jeden z cudуw Podziemnego ¦wiata.
     Sala staіa siк od razu caіa widoczna,hobbit zamarі, szeroko otworzywszy usta. Byіa to olbrzymia jaskinia, maj±ca dobr± milк w poprzek i tak wysoka, їe wzrok ledwo wychwytywaі zarysy sklepienia. Zadziwiaj±ce twory wody i kamienia - olbrzymie kamienne sople zwisaіy z sufitu, a na spotkanie im wyrastaіy z podіogi ich bliјniкta - szare, czarne, purpurowe, tworz±c prawdziwy kamienny las. Hobbit nie od razu wypatrzyі ¶cieїki, prowadz±ce przez tк gкstwinк, drуїki wiіy siк miкdzy sіupami, pokrytymi stwardniaіymi naciekami, podobnie, jak w їywych lasach jego Hobbitanii. Wszystkie ¶cieїki prowadziіy do centrum Sali, gdzie wznosiі siк szar± bryі± wіa¶ciwy Zamek. Niezliczone wieїe i wieїyczki, galeria, przej¶cia, zкbate ¶ciany, potкїne przypory - wszystko to splataіo siк, zostaіo zwi±zane rкkami nieznanych mistrzуw w tak ciasny splot, їe moїna byіo spкdziж їycie, przygl±daj±c siк Zamkowi z boku. Liczne w±skie strzelnice wygl±daіy z gіadkich powierzchni ¶cian, spiczaste dachy wieсczyіy їelazne tyki ze skomplikowanymi, niezrozumiaіymi wizerunkami - najprawdopodobniej jakimi¶ herbami. Ciemn± gardziel±, jako їywo przypominaj±c± gуrne Wrota, wpatrywaі siк w nich otwуr wej¶cia. Folko rozejrzaі siк w poszukiwaniu јrуdіa tego purpurowego ¶wiatіa roz¶wietlaj±cego olbrzymi± Salк, ale niczego takiego nie zobaczyі. Juї zamierzaі o to zapytaж, gdy obok cicho, jakby w obawie, їe zakіуci spokуj staroїytnej komnaty, odezwaі siк Gloin:
     - To jest Sala Zamkowa... ¦wiatіo w niej pochodzi z Pіomiennych Oczu - od nich, z samego serca Gуr, ci±gn± siк, poіoїone jeszcze za Pierwszego Krasnoluda, ¶wietlne їyіy. w nich kamienie s± wypolerowane tak, їe otrzymano olbrzymie lustra, zbieraj±ce ¶wiatіo i siej±ce je potem tu, w Sali. a tam, widzisz, jest ten sіynny Kamieс Durina...
     Folko zmruїyі oczy, usiіuj±c wypatrzyж to, co wskazywaі Gloin, najpierw jego wzrok bі±dziі po dziwacznych kamiennych drzewach, ale nagle z jego oczu jakby opadіa kurtyna - na pustym placyku wznosiі siк jakby zalany w tej chwili krwi± biaіy, graniasty gіaz, nie wiadomo jakim sposobem tu umieszczony. Co¶ byіo dynamicznego w jego wygl±dzie, w ostrych kantach, w stercz±cych, niczym wіуcznie, wystкpach. Kamieс sterczaі samotnie po¶rуd szaro-purpurowego ¶wiata gigantycznej pieczary, i Folko zrozumiaі, їe ten gіaz naprawdк zasіuguje na to, їeby nazywaж go Kamieniem Pierwszego Krasnoluda.
     W milczeniu, rozci±gn±wszy siк w dіugi іaсcuch, szli przez otaczaj±cy ich kamienny las. Folko zapytaі Dwalina, po co mieszkaj±cy pod ziemi± krasnoludowie zbudowali jeszcze Zamek.
     - Ten Zamek nie zostaі zbudowany przez krasnoludуw - cicho odparі krasnolud. - Krasnoludowie tylko nadali mu te zarysy, ktуre widzisz teraz. Jaskiniк i Zamek stworzyіy same Gуry...
     Zatrzymali siк przed Kamieniem i jaki¶ czas po prostu w milczeniu patrzyli naс. Spod Kamienia wypіywaі maіy strumyk, milczenie ogromnej jaskini zakіуcaі tylko cichy plusk pіyn±cej po¶rуd kamieni wody.
     - w chwili, gdy milcz± wszystkie siіy - i Mroku, i ¦witu, i tylko Gуry patrz± na nas purpurowymi јrenicami Pіomiennych Oczu - staс na Kamieniu Durina, popro¶ o radк, a Daj±cy Pocz±tek odpowie ci... - nagle ¶piewnie jak zaczarowany, wyrecytowaі Hornborin.
     I zanim ktokolwiek zd±їyі go powstrzymaж, jednym susem zdobyі zaklкty Kamieс. Podniуsіszy praw± rкkк, zacz±і wolno i uroczy¶cie mуwiж, sіowa padaіy jak uderzenia dziesiкciofuntowego mіota. Oczywi¶cie przemawiaі w narzeczu krasnoludуw, wiкc Torin przetіumaczyі jego mowк Folkowi:
     - o Durinie, Wielki Ojcze Mіotуw, dzi¶ Twoi potomkowie zwracaj± siк do Ciebie! Czarny Koszmar Gікbin znowu opanowaі Twoje stare krуlestwo, gуrne poziomy s± zajкte przez orkуw. Podpowiedz nam, skieruj nasze wysiіki we wіa¶ciw± stronк!
     Hornborin umilkі, przez kilka chwil w Sali panowaіa cisza, a potem w ¶wiadomo¶ci hobbita rozlegі siк cichy gіos, Folko nie rozrуїniaі sіуw, zamiast sіуw rodziіy siк jakie¶ obrazy, niejasne, sіabe i mкtne, zrozumieж moїna byі tylko ogуlne wezwanie: w dуі!
     Jednakїe odpowiedј ta - o ile byіa to odpowiedј - byіa sіaba, ledwo wyczuwalna, jakby przyszіa sk±d¶ ze straszliwych odlegіo¶ci...
     A potem wszyscy skierowali siк do przeciwlegіej ¶ciany Sali, i juї nie zadawali sobie pytaс, i nie rozmawiali o wydarzeniu. Hornborin i Torin szli ramiк w ramiк i nie sprzeczali siк. Szedі Dorin, przygarbiony pod ciкїarem worka na plecach, nie wypuszczaj±c topora z rкki, szedі Malec, z obnaїonym mieczem w prawej i sztyletem w lewej, i szedі Folko, z іukiem i naіoїon± na ciкciwк strzaі±. Przeciкli Salк i weszli w kolejny korytarz, prowadz±cy stromo w dуі.
     Opu¶cili Salк Zamkow± i Folko od razu poczuі, їe co¶ jest nie tak. Wisz±cy na piersi sztylet nagle staі siк ciкїki, jak z oіowiu, a jeszcze pobolewaj±ce po spotkaniu czarnych macek serce zaczкіo siк tіuc spazmatycznie i nierуwno. Przed nimi wszystko zakryіa mgіa, a ¶wiatіo pochodni nie mogіo siк przez ni± przebiж. Szara lepka mgіa zwarіa siк nad nimi, nogi odmawiaіy posіuszeсstwa, ale wszyscy szli dalej, dlatego їe wiedzieli - tak bкdzie, i trzeba i¶ж. Co¶ na podobieсstwo kolorowego obrazka tіukіo siк, drїaіo przed wewnкtrznym wzrokiem hobbita, widziaі siebie jakby z boku - zіamany, trac±cy oddech z niewypowiedzianego strachu, ktуrego nie da siк wytrzymaж, nie da siк okre¶liж, z powodu ktуrego rozpada siк jego, Folka, sedno. Ale czuі teї i to, їe na razie jest chroniony przed tym lкkiem, chroniony jego wіasn± wol± i t± star± potкg±, ktуra zaklкta zostaіa w Pier¶cieniu Hornborina i jego wіasnym sztylecie.
     Mgіa nieoczekiwanie ust±piіa. Przed ich wzrokiem otworzyі siк na poіy zawalony odіamkami korytarz. Znajdowali siк na Siуdmym Gікbinowym - ostatnim z poziomуw Morii, poziomie magazynуw i kuјni, poniїej ktуrego znajdowaіy siк juї tylko sztolnie - dziesi±tki mil starych, porzuconych korytarzy, ale bі±dziж po ich splotach wydawaіo siк nie mieж sensu - nie byіo tam ani wody, ani kryjуwki, ani starych, niechby i porzuconych i zdewastowanych mieszkaс. i mimo to Torin poprowadziі ich w dуі - musieli najpierw pуj¶ж do Sali Sto Jedenastej.
     Zawalone sklepienie korytarza wyrazi¶ciej niї wszelkie sіowa mуwiіy o tragedii, ktуra siк tu rozegraіa - to tu, to tam ze sterty odіamkуw i drobnego gruzu sterczaіo stylisko kilofa, w jednym miejscu znaleјli, wysmarowany czym¶ ciemnym, krasnoludzki but. Maszerowali ostroїnie, nie chc±c niepokoiж starych mogiі,Torin obawiaі siк, їe dalej droga bкdzie zamkniкta, ale nie - miкdzy zwaіami kamienia i sufitem zawsze znajdowali wystarczaj±co duїo miejsca, by siк przecisn±ж.
     Sto Jedenasta Sala byіa nieprzytulnym miejscem. Kiedy¶ jej wysokie sklepienie podtrzymywaіo kilka rzкdуw spiralnych kolumn - teraz wszystkie leїaіy potіuczone na drobne kawaіki. z Sali, w ktуrej niegdy¶ waїono rudк - w rogu zachowaі siк jeszcze їelazny szkielet duїej wagi - wychodziіy jeszcze trzy korytarze. Jeden prowadziі w dуі - do sztolni, sk±d ci±gnкіo znajomym suchym їarem, drugi gwaіtownie siк wznosiі, staj±c siк w±skimi schodami, prowadz±cymi gdzie¶ na drugi poziom, trzeci korytarz koсczyі siк ¶cian±. Dorin najpierw ostukaі przegrodк swoim oskardem - dјwiкk byі gіuchy, za uіoїon± ze starannie dopasowanych kamieni ¶cian±, wydawaіa siк byж macierzysta skaіa. Jak w wielu innych salach Morii, i tu byіa woda - ¶ciekaіa do kamiennej niszy wydobywaj±c siк z przenikaj±cych caі± Moriк rur.
     Dopiero tutaj krasnoludowie zaczкli rozmawiaж. Naleїaіo i¶ж do Pіomiennych Oczu, na dno sztolni - tylko tam moїna znaleјж drogк do Podmoryjskich Drуg, Torin zaproponowaі, by siк wyspali przed decyduj±cym etapem, ale nikt nie miaі ochoty na sen. Co¶ jak mdіo¶ci, strach siкgaі gardіa, i trzeba byіo dokіadaж wielu staraс, by mu siк nie poddaж . Postanowili tylko daж krуtko wypocz±ж nogom i plecom, a potem od razu ruszyж w dуі. Folko z ciekawo¶ci postanowiі przej¶ж siк po sali. Gloin przypomniaі pozostaіym o mithrilu, schowanym gdzie¶ w ¶cianach sali, Bran i Skidulf postanowili pуj¶ж z nim. Krasnoludowie zaczкli od korytarza prowadz±cego do sztolni, starannie ostukuj±c ¶ciany. Ledwie krasnoludowie wziкli siк do roboty, gdy Folko nieoczekiwanie zerkn±і w ciemn± gікbinк korytarza i krzykn±і ostrzegawczo. ¦ciany i sufit jarzyіy siк purpurowymi odbіyskami rudych pіomieni, ogieс zbliїaі siк. Poderwali siк na rуwne nogi i chwycili za broс. Folko rzuciі siк po swуj іuk.
     Zd±їyі na czas. ¦wiatіo rozbuchanego pіomienia zalaіo najbliїsze zakrкty korytarza i osіupiali krasnoludowie zobaczyli, jak obok nich do sali wpeіzіo szybkie, wij±ce siк ciaіo, dookoіa ktуrego jarzyіa siк aureola prawdziwego ognia. Istota zauwaїyіa krasnoludуw, zamarіa, wygiкіa siк, jak przed wкїowym uderzeniem. Stoj±cy blisko istoty zobaczyli parк maіych, zimnych oczu na czarnej gіowie, dookoіa ktуrej wiіy siк rude jкzyki, nie daj±cego dymu, ognia. Na mgnienie oka wszystko zamarіo, a potem rozlegі siк odgіos spuszczanej ciкciwy elfijskiego іuku i strzaіa wbiіa siк pod lewe oko istoty i wyszіa na zewn±trz, juї pіon±ca. Ale dokonaіa tego, co miaіa dokonaж, zatrzymawszy uderzenie istoty i  gasz±c jego pіomieс. Chwilк pујniej, tylko krуtkie niebieskie iskry przemykaіy wzdіuї dіugiego czarnego grzbietu, okr±gіa gіowa za¶ uderzyіa w podіogк.
     Przez kilka chwil nikt nie mуgі siк ruszyж, a potem odezwaі siк wstrz±¶niкty Gloin:
     - Ognisty czerw! Ognisty Czerw!
     Krasnolud odst±piі o krok, unosz±c dіonie do twarzy, ale zaraz otrz±sn±і siк.
     - Szybciej, bracia, potrzebna jest sieж! - krzykn±і Dwalin. - Gdzie¶ tu widziaіem...
     Juї ci±gn±і spod zwaіu їwiru splecion± z cienkich їelaznych linek duї± sieж - w niej transportowane byіy worki z rud±. Na pomoc mu rzucili siк Gloin, Gimli, Tror i Bran.
     - Co chcesz zrobiж? - chwyciі Gloina za rкkaw Torin.
     - Pu¶ж!.. Nie wiesz, czym rozpalaі swoje Palenisko Wielki Durin?! Przecieї to cud nad cuda! - Moryjczyk oddychaі spazmatycznie. - Ogniste Czerwie їyіy kiedy¶ w samym sercu gуr, bior±c їycie z ognia Pіomiennych Oczu. Pierwszy Krasnolud іowiі je i topiі na nich їelazo, i wszyscy wiedz±, їe naіoїyі na nie zaklкcie, i їe je¶li wypeіzaj± do gуry, to ci±gn± do jego Paleniska. Palenisko jest gdzie¶ w pobliїu, szukajcie go, bracia! Powiadaj± jeszcze, їe Czerwie peіzn± do tego miejsca, gdzie zostaі zabity ich wspуіplemieniec. Je¶li to prawda, to wkrуtce bкd± tu ich caіe hordy!
     - Co ty opowiadasz? - zapytaі ponownie Torin.
     Ale Moryjczyk wyrwaі siк i wymachuj±c rкkami, rzuciі siк do ¶ciany i zacz±і gor±czkowo obstukiwaж j± oskardem. Pozostali dreptali w miejscu nie wiedz±c co robiж, pуki Dwalin nie krzykn±і na nich:
     - Nie stуjcie, іapcie sieж, ci±gnijcie do wyj¶cia! One topi± i їelazo, i kamienie, ale powstrzymaж ich na jaki¶ czas moїna!
     - Zgіupieli¶cie obaj, czy jak? - w¶ciekі siк Torin. - Po co іowiж? Gdzie bкdziemy trzymaж? Jakie Palenisko?
     W tej samej chwili ¶ciana odpowiedziaіa na uderzenie Gloina gіuchym echem. Krasnolud trafiі w pustkк. w nastкpnej chwili oskardy wgryzіy siк w twardy kamieс. Krasnoludowie pracowali z nieprawdopodobn± prкdko¶ci±, dopiero teraz Folko zrozumiaі, jak silne i wytrwaіe s± rкce gospodarzy Podziemnego ¦wiata. w palcach Dorina bіysnкіo wiertіo, z workуw wydobyto ostre i ciкїkie kliny - wbijano je w szczeliny, czym siк daіo.
     W szalonej pracy minкіa godzina, kiedy oskard Torina nieoczekiwanie wpadі w przestrzeс za ¶cian±, a jego wіa¶ciciel niemal zwaliі siк z nуg. Przebili siк na wylot i teraz praca poszіa іatwiej. Juї po godzinie w ¶cianie utworzyі siк otwуr, przez ktуry moїna byіo przecisn±ж siк juї do ¶rodka. Hobbit zapomniaі o strachu i  zaraz za Torinem zanurkowaі w ciemno¶ж.
     Pochodnie o¶wietliіy niewielk± komorк, aї po sufit wypeіnion± biaіymi sztabami, uіoїonymi w dokіadne sztaple. w pierwszej chwili wydaіy siк hobbitowi sztabkami srebra, ale przyjrzawszy siк zrozumiaі, їe to nie jest srebro. Srebro nie miaіo takiego odcienia, nie miaіo takiego poіysku, takiej czysto¶ci. Za nim rozlegіo siк chуralne westchnienie krasnoludуw. Mithril, marzenie krasnoludуw Pуіnocnego ¦wiata, metal, ktуry przyniуsі Morii bogactwo i sіawк, leїaі teraz przed nimi - i byі w ich wіadzy. Dorin upadі na kolana przed uіoїonymi jak drewno, w s±gi, sztabkami, przycisn±і do nich twarz. Pozostali,jak dzieci, czule gіaskali dіugie sztabki, Folkowi zrobiіo siк niezrкcznie. Odwrуciі siк. Jego wzrok natrafiі na w±skie przej¶cie miкdzy s±gami mithrilu. Trzymaj±c pochodniк w rкku ruszyі przed siebie. Nie wiedziaі dlaczego, ale czuі, їe mocno wali mu serce.
     Podszedі do gіadkiej ¶ciany, uderzyі w ni± kamieniem. Dјwiкk byі gіuchy... Ale juї nauczyі siк nie zawsze ufaж wzrokowi i uszom. Wyci±gn±wszy z pochwy swуj sztylet, kilka razy niezbyt mocno dјgn±і wypolerowany granit, a z ust jego uleciaі szept:
     - o Elbereth! Gil toniel!
     Nie zdziwiі siк, gdy kamienie wolno rozsunкіy siк na boki, odsіoniwszy niskie czarne przej¶cie. Na klindze sztyletu wolno dogasaіo bікkitne jarzenie...
     - Folko! Folko, gdzie jeste¶? - Za jego plecami wyrуsі Malec z pochodni± i zamilkі wpуі sіowa, widz±c otwarty korytarz. - Co to jest?
     Zgi±wszy siк we dwoje on, Folko i Torin zaczкli peіzn±ж niskim tunelem. Tunel skrкcaі pod ostrym k±tem w prawo, ich dіonie - dziwna sprawa! - grzкzіy w grubej warstwie pyіu, ktуry znalazі siк tu nie wiadomo jakim sposobem, i Folko usіyszaі, jak Torin mamrocze:
     - Ciekawe, ile wiekуw nikt tu nie byі?
     Korytarz koсczyі siк nagle, znaleјli siк w niewielkiej sali, podіogк ktуrej pokrywaіa rуwnie gruba warstwa pyіu. Pochodnie o¶wietliіy niedbale wykoсczone ¶ciany, proste kamienne іawy, niski sufit bez їadnych ozdуb, a na ¶rodku pomieszczenia - ogromne kamienne kowadіo i obok ciemne gigantyczne palenisko. Nad nimi, w suficie widniaі maіy otwуr wentylacyjnego komina. Torin i Malec runкli na kolana.
     - Palenisko Durina... - niemal bezgіo¶nie wyszeptaі Torin.
     A potem zaczкіo siк dziaж co¶ niewyobraїalnego. Do kuјni przecisnкli siк pozostali, zapalono nowe pochodnie i krasnoludowie, usiadіszy w kr±g, zaczкli chуrem ¶piewaж jak±¶ uroczyst± pie¶с w swoim niezrozumiaіym jкzyku. Folko nie rozumiaі ani sіowa, ale w gardіowych sylabach wyraјnie sіyszaі uderzenia mіota. Magicznym ogniem pіonкіy oczy krasnoludуw - nadeszіa godzina ich triumfu!
     Od chwili, gdy weszli do Sali Durina minкіo - jak siк wydawaіo hobbitowi - sporo czasu, ale w rzeczywisto¶ci upіynкіy tylko minuty. Potem Granin, wysіany z powrotem do Sali Sto Jedenastej, wszcz±і alarm i hobbit na wіasne oczy zobaczyі polowanie na Ogniste Czerwie.
     Czerwie, jak przepowiedziaі Gloin, zaczкіy wypeіzaж z mroku korytarza do postrzelonego przez Folka towarzysza. Kierowaі polowaniem Gloin. Їelazna sieж spadaіa na pіon±ce zawijasy ciaіa, czerw rozpaczliwie zwijaі siк, stalowa sieж rozїarzaіa siк do czerwono¶ci, ale krasnoludowie specjalnymi hakami, wyszukanymi w kuјni, wlekli zdobycz do Paleniska...
     A potem, kiedy w zamkniкtym szczelnie kamiennym palenisku zіowieszczo syczaіo, zwijaіo siк i pluіo ogniem ponad dziesiкж Czerwi, Folko z ciekawo¶ci± przygl±daі siк pozostawionym przez nie ¶ladom na kamieniach. Czerwie potrafiіy topiж kamienie i  potrafiіy, je¶li zaszіa taka potrzeba, przebijaж korytarze w skaіach, dokіadnie tak, jak ich powierzchniowi kuzyni gdzie¶ w hobbickim trawniku. Torin zebraі wszystkich krasnoludуw w ciasnym krкgu. Zaczкіa siк tajemnica...
     Trudno byіo hobbitowi zrozumieж, o czym przyjaciele mуwi±. z trudem, chwytaj±c strzкpy sіуw, zrozumiaі, їe mowa jest o tym, їeby wykorzystaж znalezisko i wykuж dla siebie niebywaі± mithrilow± broс, і±cz±c w niej siік Pier¶cienia i Pamiкci Durina. Folko nie rozumiaі, co to znaczy. Krasnoludowie zaczкli mуwiж o czym¶ dawno im znanym, jakby zaczкіy siк speіniaж najbardziej tajne i najwiкksze ich marzenia. Raz szybko, a raz wolno padaіy w ciszy Kuјni Durina sіowa starych zaklкж - jasnym ¶wiatіem pіonкіo zіoto Pier¶cienia, ktуry Hornborin zdj±і z palca i przekazywaі po kolei kaїdemu, wygіaszaj±cemu sіowa zaklкж krasnoludowi. a potem w їar, do czerwi, zostaі wіoїony kawaіek mithrilu i kilka kawaіkуw їelaza znalezionych za Kuјni±. Nie poїaіowali krasnoludowie rуwnieї jakich¶ wonnych specyfikуw ze starych butli z zielonego szkіa, stoj±cych na pуіkach wzdіuї ¶cian.
     Nagle przeraјliwie jasno zapіon±і ogieс w Palenisku i krasnoludowie ustawili siк w ciasny kr±g, zasіaniaj±c plecami widok... Ci±g dalszy zlaі siк dla hobbita w dіugie godziny, kiedy bez przerwy dzwoniіy mіoty, w¶ciekle miotaі skry roztopiony metal - w Palenisku moїna byіo nie tylko kuж, ale rуwnieї wytapiaж metal. Sk±d¶ pojawiіy siк skomplikowane formy, ognistym strumieniem pіyn±і cudowny metal po wytyczonej mu ¶cieїce, a potem ponownie wkіadano go do Paleniska, pујniej za¶ kuto nie szczкdz±c siі. Krasnoludowie robili tylko krуtkie przerwy, їeby w po¶piechu zje¶ж kawaіek chleba i wychyliж szklanicк piwa, i wracali do kowadіa...
     Ale nie tylko kuli. Nadeszіa chwila, kiedy Torin z obrzydzeniem na obliczu cisn±і w їar Paleniska miecz z Mogilnikуw, ktуry tak dіugo prowadziі Upiora po ich ¶ladach. Folko oczekiwaі, їe stanie siк co¶ niezwykіego, ale w¶ciekіy pіomieс czerwi, ktуry tak rozїarzyі ¶cianki Paleniska, їe nie moїna byіo nie tylko ich dotkn±ж, ale i nie daіo siк staж obok! - bezgіo¶nie poіkn±і wyrуb nieznanego kowala, po¶wiкcony martwemu ¶wiatu, i miecz staі siк bіyszcz±c± kaіuї±.
     Jednak, gdy Folko szybko zamkn±і oczy i wsіuchaі w siebie, usіyszaі koszmarne zamogilne wycie, przepeіnione bуlem i bezsilnego szaіu. w duchu Folko zobaczyі dziwny obraz : ciemne wzgуrza, drzewa na stokach - i koіysana wiatrem biaіa istota w pіaszczu i heіmie, stara, wstrкtna i ¶miertelnie niebezpieczna. i umieraj±ca. Miecz, po¶wiкcony Upiorom Mogilnikуw, sczezі, a wraz z nim znikі o¶rodek starego Mroku. Podmuch wiatru porwaі szary pіaszcz na drobniutkie, niewidzialne strzкpy, heіm rozsypaі siк na prуchno...
     W koсcu hobbita zmorzyі sen. Krasnoludowie jakby zapomnieli o nim, praca pochіonкіa ich caіkowicie, a Folko przestaі sіyszeж ciкїkie uderzenia mіota o kowadіo...
     Kiedy obudziі siк, w Kuјni panowaіa niezwykіa cisza; teraz krasnoludowie uwaїnie wyci±gali z ognistej masy dіugie i cienkie nici, zwijali pier¶cienie, z niezwykі± zrкczno¶ci± pracowaіy ich palce - іaсcuszki pier¶cieni na kolczugi rosіy po prostu w oczach... Folko poczuі siк zbкdnym i niepotrzebnym - w milczeniu zaj±і siк gotowaniem.
     Minкіo wiele godzin, pуki nie zmкczyli siк najwytrwalsi. Jednakїe nie іatwo byіo odci±gn±ж krasnoludуw od Paleniska. Kilka godzin snu, w po¶piechu przeїuty kawaіek suchara i suszonego miкsa - i znowu do roboty...
     Upіywaіy dіugie podziemne dni. Czas zwolniі swуj bieg, Folko czuі, їe ¶pi± oni o wiele mniej niї na powierzchni, krasnoludowie oszczкdzali їywno¶ж, staraj±c siк tak manewrowaж zapasami, by starczyіo na jak najdіuїej. Folko nie przydawaі im siк do niczego. Zazwyczaj wciskaі siк w jaki¶ k±t Kuјni i w milczeniu przygl±daі siк, jak wzlatuj± i opadaj± ciкїkie mіoty. Krasnoludowie wykuwali dla siebie nowe topory i krуtkie grube sztylety, niskie, zakrywaj±ce caі± gіowк heіmy z ruchomymi przyіbicami, kolczugi, caіe pokryte іusk± mithrilowych pіyt... Czasem wyruszali w dуі korytarzem do Sztolni, po nowe Czerwie; polowania na te stwory byіy niebezpieczne i trudne, trzeba byіo dіugo bі±dziж po wypeіnionych echem korytarzach w poszukiwaniu czerwonych odbіyskуw na ¶cianach - i wtedy szykowano stalow± sieж, nie raz juї, co prawda, sztukowan±. Lкki i obawy znikіy, przypominaіo o nich tylko staіe, niejasne poczucie niepokoju, do ktуrego wszyscy juї przywykli i przestali zauwaїaж.
     Minкіo co najmniej siedem dіugich “podziemnych dni” od chwili, gdy pod rкkami hobbita otworzyіo siк przej¶cie do tajemnej Kuјni. w pewnej chwili Folko poczuі jakby ogіuchі - nagle w Kuјni zapanowaіa cisza. Praca byі skoсczona i krasnoludowie tіumnie podeszli do zdziwionego t± cisz± i ich zachowaniem hobbita. Torin wyst±piі do przodu i w milczeniu, z szacunkiem pokіoniwszy siк, poіoїyі na kolana hobbitowi niewielki heіm ze szczeln± przyіbic±, kolczugк z naramiennikami, rкkawice z pіytkami, nagolenniki i nowe noїe do miotania. Folko poczuі, їe traci oddech patrz±c na cudowny prezent, nie mog±c wykrztusiж ani sіowa mocno przycisn±і do piersi drogocenny rynsztunek i drї±cym gіosem, pl±cz±c siк, zacz±і dziкkowaж przyjacioіom; krasnoludowie u¶miechali siк z  zadowoleniem - widaж byіo, їe pochwaіy szczerego hobbita sprawiaj± im przyjemno¶ж.
     A potem Torin narzuciі na wbity w ¶cianк hak swoj± star± kolczugк i od ucha ci±і j± swym nowym toporem. Ostrze wykrzesaіo iskry, a na ramieniu kolczugi pojawiіa siк w±ska prosta dziura, krasnoludowie wydali z siebie pochwalne pomruki. Wtedy Torin tak samo wyprуbowaі na swoim nowym pancerzu stary topуr - broс odskoczyіa od mithrtilowego rynsztunku z tak± siі±, їe wypadіa z rкki krasnoluda i brzкcz±c upadіa na podіogк.
     Po tych wydarzeniach juї niedіugo zostawali obok Paleniska Durina. Zabrawszy ze sob± po kilka sztabek drogocennego szczerego srebra, wyruszyli po korytarzu Ognistych Czerwi w dуі, kieruj±c siк do nieskoсczonych labiryntуw Sztolni Morii.
     Robiіo siк coraz gorкcej, mкczyіo ich pragnienie, na spotkanie im ci±gn±і potok gor±cego powietrza. Folko zalewaі siк potem, wody w Sztolniach nie byіo.
     Niemal na chybiі-trafiі wlekli siк po niekoсcz±cych siк, podobnych do siebie jak dwie krople wody, kopalnianych wyrobiskach. Dwa czy trzy razy trafiali na Ogniste Czerwie, po¶piesznie umykaj±ce z ich drogi; nadal nie wydarzyіo siк nic podejrzanego. Coraz czк¶ciej marszczyі czoіo Torin, coraz czк¶ciej do przodu szedі Hornborin, coraz czк¶ciej wzdychaі z їalem Wjard.
     Nie przyniosіo ulgi rуwnieї kilka mкcz±cych, dusznych godzin, podczas ktуrych usiіowali siк zdrzemn±ж. Zostaіo im niewiele pochodni, koсczyіa siк їywno¶ж i niemal nie byіo juї wody. a schodzenie wymagaіo coraz wiкcej siі, drogк co i rusz przegradzaіy zapadliska, czasem miкdzy gіazami byіo tyle miejsca, їe mogli siк przecisn±ж, ale czк¶ciej trzeba byіo szukaж obej¶cia, i gdyby nie wiedza Gloina i Dwalina, zostaliby na wieki w tym straszliwie jednostajnym labiryncie. Jednakїe pіyn±і czas, a druїyna nie potrafiіa odnaleјж w pustych wyrobiskach niczego, co daіoby im klucz do rozwi±zania zagadki Morii. Niektуrzy z krasnoludуw stracili ducha, rozpacz chwilami opanowywaіa rуwnieї hobbita. Jak nienawistne staіy mu siк te szare ¶ciany i sklepienia! Jak mкczyіy siк oczy w tym pozbawionym zieleni i їycia ¶wiecie! Hobbitowi czкsto ¶niіa siк Hobbitania; jakieї to mieli plany, gdy z Torinem zaczynali wкdrуwkк!..
     Jednakїe hobbit myliі siк s±dz±c, їe wkrуtce zawrуc± i ostatni± przeszkod± na ich drodze powrotnej bкd± puіapki orkуw. Oddziaі uparcie przebijaі siк przez kolejn± przegrodк, kiedy nagle id±cy od czoіa Dorin niespodziewanie potkn±і siк, machn±і rкkami usiіuj±c utrzymaж rуwnowagк, a potem krуtko wrzasn±wszy co¶, znikn±і miкdzy kamieniami. Krasnoludowie rzucili siк do niego, w¶rуd kamieni ziaіa czerni± w±ska szczelina zalana nieprzeniknionym mrokiem.
     Przez kilka chwil krasnoludowie ze strachem patrzyli na kamienn± paszczк, ktуra tak іatwo przeіknкіa ich towarzysza; hobbitowi zdawaіo siк, їe ten nienasycony pysk rozci±gn±і siк w zіo¶liwym i triumfuj±cym u¶mieszku. Jednakїe, gdy tylko Torin szarpn±і troki swojego worka, їeby wydobyж sznur, z ciemno¶ci doszedі ich gіos Dorina:
     - Hej, gdzie tam jeste¶cie? Zejdјcie tu do mnie, Gloin, Dwalin! w їyciu nie widziaіem takich korytarzy...
     Krasnoludowie odetchnкli z ulg±, Hornborin pochyliі siк nad szczelin±:
     - Dorinie? Gікboko tam?
     - Jakie¶ pуіtora s±їnia - doszіa odpowiedј. - Jakim¶ cudem nie skrкciіem karku.
     Torin rzuciі w dуі sznur, przywi±zawszy go mocno do jednego z ostrych odіamkуw skaіy, i wraz z Hornborinem, Gloinem i Dwalinem znikn±і w szczelinie. Przez kilka minut z doіu dochodziіy przygіuszone gіosy, Folko nie rozumiaі sіуw, ale wyczuwaіo siк w nich ogromne zdziwienie. w koсcu z dziury wyіoniіa siк gіowa Torina.
     - Schodјcie na dуі! - zawoіaі. - Nie wiem co, ale co¶ chyba znaleјli¶my.
     Ostroїnie i w ciszy, krasnoludowie po jednemu znikali w tajemniczej szczelinie. Zrкczny hobbit zszedі na dуі bez trudu, chociaї worek na plecach wyraјnie przeszkadzaі. Czuj±c pod nogami kamienn± podіogк Folko rozejrzaі siк.
     Stali w niewysokim korytarzu, caіkowicie okr±gіym, bez obowi±zuj±cej w caіej Morii prostej podіogi. Idealnie rуwnie ¶ciany tunelu nie nosiіy ¶ladуw polerowania, gdzieniegdzie zastygіy na nich niewielkie czarne zacieki, co¶ jakby skamieniaіa, roztopiona skaіa.
     - To nie jest wyr±bane - przerwaі ciszк Gloin. - To jest wytopione, albo zupeіnie siк nie znam na tunelach!
     Przerzucaj±c siк krуtkimi zdaniami, krasnoludowie obmacywali niezwykіe ¶ciany. w ¶wietle pochodni widaж byіo szczelinк w suficie i zwisaj±c± linк. Torin poprawiі topуr za pasem i zawoіaі pozostaіych.
     - Korytarz prowadzi ze wschodu na zachуd. Їar ci±gnie z zachodu. Dok±d idziemy?
     - Na zachуd - gіuchym gіosem odezwaі siк Hornborin.
     Folko drgn±і - gіos krasnoluda wypeіniaіa trwoga, ktуrej nie odczuwaіo siк od dawna. Krasnoludowie zawrуcili i pomaszerowali do przodu, na spotkanie gor±cemu oddechowi gікbi.
     - Gloinie, czy pod nami s± jeszcze jakie¶ Sztolnie Morii? - zapytaі moryjczyka Torin.
     Ten pokrкciі gіow±.
     Szli w milczeniu, przygotowani na niespodzianki. Hobbit poczuі siк јle, od dawna ugniataj±cy go ciкїar, stawaі siк wyraјniej odczuwalny, my¶li skakaіy bezіadnie, i, їeby zagіuszyж nieokre¶lony niepokуj, hobbit zapytaі cicho Torina:
     - Sіuchaj, a sk±d wiedziaіe¶, їe korytarz prowadzi ze wschodu na zachуd?
     Torin u¶miechn±і siк.
     - Przecieї wiesz zawsze, gdzie jest gуra, a gdzie dуі, bracie hobbicie, tak samo, jak i wszyscy urodzeni na ziemi. a my, krasnoludowie, nie rodzimy siк na powierzchni... Tylko w gікbinach, i dlatego jest to instynktowne.
     Rozmowa urwaіa siк. Do ich sіuchu doszedі niski, skrzypi±cy, sycz±cy dјwiкk, ktуry rozbrzmiaі w ciemno¶ciach przed nimi. Tкpa fala strachu napіynкіa na hobbita - i znowu, ktуry to juї raz, poczuі, їe to uderzenie przyj±і na siebie Pier¶cieс. Nie, nie przypadkowo pojawiіo siк Widmo przed Wrotami Morii, i sinica w sztolni! Pier¶cieс pomagaі im, i byli pod jego opiek± o wiele silniejsi. Ale teraz spotkali co¶ innego.
     Zatrzymali siк nie umawiaj±c. Krew waliіa w skroniach, czoіa pokryіy siк lepkim potem; znieruchomiawszy wpatrywali siк w ciemno¶ж - poniewaї to tam znajdowaіa siк ¶lepa, potкїna moc. Folko wyraјnie poczuі przed sob± zwiniкt± w sprкїynк moc - ale nie nienawi¶ж. Torin wysoko uniуsі pochodniк i ruszyі do przodu, obok niego maszerowaі Hornborin, a za nimi - Folko, ktуry sam nie wiedziaі, jak znalazі siк w pierwszym szeregu. Lawina ponurego zdecydowania stopiіa jego duszк i wypchnкіa ze ¶wiadomo¶ci caі± resztк. Minкіo sporo czasu, zanim przypomniaі sobie swуj sztylet. Niespodziewanie syk rozlegі siк znowu, krasnoludowie zatrzymali siк, a potem zaczкli siк cofaж, kroczek po kroczku.
     Z wykrzywion± twarz± Dorin wysoko uniуsі rкce, jakby chciaі zatrzymaж wahaj±cych siк, a potem na іeb na szyjк run±і do przodu. On nie powiedziaі ani sіowa, ale pozostali poszli za nim. Teraz juї nikt nie w±tpiі, їe znaleјli to, czego szukali.
     Ile jeszcze czasu kroczyli na spotkanie wci±ї narastaj±cemu upaіowi? Folko zapomniaі o wszystkim, straciwszy wszelkie wyobraїenie o tym, co dzieje siк dookoіa. Pochodnie sk±po o¶wietlaіy gіadkie czarne ¶ciany, krasnoludowie szli rozci±gniкtym szeregiem, nie daіo siк i¶ж inaczej po okr±gіej podіodze. Ciemno¶ж dіawiіa swoj± niewaїk± mas±, zwierzкcy strach tіukі siк w kaїdym sercu - ale mieli jeszcze trochк siі, dumnie wyprostowawszy siк maszerowaі Hornborin, wystawiwszy przed siebie rкkк z Pier¶cieniem.
     Gdy ciкїar w piersi staі siк nie do wytrzymania, hobbit zdecydowaі siк. Wyj±і swуj drogocenny sztylet i z purpurowym ¶wiatіem smolistych pochodni zmieszaі siк bікkitny blask cudownej broni. Krawкdzie klingi pіonкіy jasnobікkitnym ¶wiatіem, kwiaty bіyszczaіy ciemnoniebiesko. w ciszy tunelu jakby rozdјwiкczaіa siк niewidzialna cienka struna, ale w tej samej chwili zwaliіa siк na nich fala іoskocz±cych, rycz±cych dјwiкkуw - jakby przed nimi ryczaі zbudzony zwierz, w tym ryku sіychaж byіo nienawi¶ж, ktуrej nie czuіo siк wcze¶niej. Oczy Mroku zobaczyіy co¶, co doprowadziіo jego mieszkaсca do szaіu.
     Nikt nie ustaі. Upadaj±c na kolana, zakrywaj±c siк rкkami, gubi±c pochodnie, krasnoludowie cofnкli siк, i tylko Hornborin wci±ї staі, trzymaj±c w jednej rкce pochodniк, a na drugiej promieniaі ¶wiatіem Pier¶cieс.
     Folko szybko schowaі sztylet i nawet nie zdziwiі siк, gdy podziemny ryk zacz±і gasn±ж. Ale hobbit zrozumiaі, їe zostaі “zauwaїony” i teraz juї tak іatwo nie odpuszcz±.
     Krasnoludowie stіoczyli siк za Hornborinem i znieruchomieli. Co powstrzymywaіo ich w tej chwili od ucieczki? Hobbit widziaі strach i rozpacz na ich twarzach, Wjardowi trzкsіy siк rкce, ale nikt, ani jeden z nich nawet nie zaj±kn±і siк, їeby wracaж.
     Nast±piіa cisza. Zreszt± w niej sіychaж jeszcze byіo zamieraj±cy gіuchy ryk, a gdy w koсcu ruszyli, to nie przeszli i setki krokуw, gdy zauwaїyli przed sob± znajome bікkitnawe ¶wiecenie. Serce hobbita potknкіo siк, ale nie odczuwaі poprzedniego, tіumi±cego wolк i rozum strachu, jaki przeїyі na spoczniku schodуw - przeciwnie, zbudziіa siк w nim jaka¶ zuchwaіo¶ж, a oprуcz tego w jego ¶wiadomo¶ci z nieoczekiwan± jasno¶ci± pojawiіa siк my¶l:” To nie jest przeciwko wam”.
     Ktуry¶ z krasnoludуw krzykn±і co¶ ochryple, ktуry¶ upadі. Folko zapamiкtaі w¶ciekіe spojrzenie Dorina z toporem w rкku i nieoczekiwanie wchodz±cego na czoіo Malca z dwoma obnaїonymi klingami, a potem bікkitna fala dotarіa do nich, hobbit zawirowaі w gor±cych suchym wichrze, nie zdoіaі utrzymaж siк na nogach i zwaliі na ziemiк.
     Jednakїe to trwaіo niedіugo. Kiedy Folko uniуsі dudni±c± gіowк, dookoіa panowaіa caіkowita ciemno¶ж - pochodnie zgasіy, tylko w jednym miejscu zauwaїyі kilka tl±cych siк wкgielkуw. w mroku dookoіa niego rozlegaіy siк pochrz±kiwania, sapanie, niezrozumiaіe gіosy... Odezwaі siк Torin:
     - Cali? Wszyscy s±? Dorinie, Hornborinie, gdzie jeste¶cie?
     Odpowiedzieli mu. Wszyscy krasnoludowie byli cali, wykpili siк tylko lekkim strachem, nieporуwnywalnym w їaden sposуb z tym wstrz±sem, jaki omal nie wykoсczyі ich na pocz±tku wкdrуwki po Morii.
     Po omacku krzesali ogieс i rozpalili pochodnie. Bran zaproponowaі, їeby trochк odpoczкli i zastanowili siк, propozycjк przyjкto. w ruch poszіy manierki, zaszele¶ciіy rozwi±zywane skуrzane kapciuchy.
     Wszyscy mуwili naraz, przekrzykuj±c siк nawzajem: dlaczego tym razem byіo inaczej? Co poniektуrzy z krasnoludуw juї uznali, їe nadeszіa godzina ich ¶mierci, ale okazaіo siк, їe i to moїna przetrzymaж.
     Folko przyznaі siк, їe - najprawdopodobniej - to jego sztylet wywoіaі wybuch podziemnego gniewu, na hobbita padіo kilka niepewnych spojrzeс, a Wjard nawet odsun±і siк nieco dalej. Jak zwykle w takich przypadkach, nikt nie miaі niczego rozs±dnego do powiedzenia, pуki nagle nie rozlegі siк niezwykle spokojny gіos Malca, ktуry do tej pory, wydawaіo siк, drzemaі pod ¶cian±:
     - Wedіug mnie, to wszystko jest jasne - rzuciі nabijaj±c fajkк. - Ta sinica - pochodzi od nich, prawda? To co¶ jak wydech, wedіug mnie. Tyle їe nie zwyczajny wydech, a... їywy. Poczekajcie, posіuchajcie mnie! Tam, na gуrze, on sam siк na nas rzuciі, no - natura jego taka! Natomiast ci, od ktуrych szedі do nas, nic do nas nie maj±. Gdyby chcieli nas zmiaїdїyж - dwadzie¶cia razy by juї to zrobili! Nie maj± do nas їadnej sprawy! a my moїemy tu chodziж do koсca wiekуw!...
     - No to co - do gуry? - zapytaі Dorin.
     - Nie, dlaczego... - wzruszyі ramionami Malec. - Ja tam, gdzie wszyscy...
     Nikt nie sprzeczaі siк z Malcem, ale nie dlatego, їe nie byіo argumentуw przeciwnych - nikt nie potrafiі udowodniж, їe nie ma racji, a on, zreszt±, nie potrafiі poprzeж dowodami swej teorii, dlatego odpoczкli i ruszyli dalej.
     Ich wкdrуwka po Podmoryjskich Szlakach trwaіa jeszcze trzy peіne dni. Wytopiony tajemnicz± istot± korytarz wyprowadziі ich do niewielkiej sali - wytwуr starego ognia, i tutaj wіa¶nie na wіasne oczy zobaczyli Pіomienne Oko. z powodu potwornego їaru nie moїna byіo podej¶ж blisko, ale widzieli - zapewne jako jedyni ze ¶miertelnych - misterium narodzin Ognistego Czerwia w bulgoc±cym purpurowym kotle, gdzie wrzaіa roztopiona skaіa. Bole¶nie ciкіo w oczy ¶wiatіo emitowane przez Oko Gуr, i Folko przypomniaі sobie ostatnie sіowa listu: - “Wystrzegaj siк Pіomiennego Oka”. Po¶piesznie wycofali siк.
     Zostawiaj±c znaki na ¶cianach ruszyli, prowadz±cym pod gуrк i na zachуd korytarzem. Byі to zwyczajny jaskiniowy korytarz, kiedy¶ wypіukany w ciele skaіy przez cierpliw± wodк. Jednakїe i¶ж po nim byіo trudniej niї po wytopionej sztolni. Druїyna napotkaіa znowu zaro¶la czarnego porostu, przebili siк przez nie z duїym trudem, mimo sztyletu hobbita niektуre z gіodnych macek postanowiіy wyprуbowaж trwaіo¶ж mithrilowego rynsztunku potomkуw Durina -  Wjarda uratowaі tylko kunszt i broс Malca. Zetknкli siк rуwnieї z olbrzymim Ognistym Czerwiem, przed ktуrym musieli uciekaж co siі w nogach, a potem, gdy zeszli niїej i usіyszeli plusk pіyn±cej gdzie¶ w pobliїu wody, w ciemnych przej¶ciach obok brzegu Moryjskiego Rowu - a dotarli i do niego - Dorin zauwaїyі sіabo ¶wiec±cy w nieprzeniknionej wodzie grzbiet Straїnika Gікbi , i Folko uraczyі potwora strzaі±, po czym ten znikn±і natychmiast w ciemno¶ciach. w korytarzach obok Rowu, o ktуrym mуwiі Gandalf, їe jego dno znajduje siк poza ¶wiatem i wiedz±, zrozumieli, dlaczego wielki mag nie chciaі zaжmiewaж blasku dnia opisem tego, co przeїyі w tych tunelach. Nie udaіo im siк, mimo, їe prуbowali, przedostaж na zachуd od Rowu. Na ich oczach z potwornym rumorem runкіo sklepienie i ¶ciana przed nimi, a w wyіomie pojawiіo siк co¶, w pierwszej chwili przypominaj±ce Ognistego Czerwia, ale natychmiast zrozumieli, їe to nie jest Czerw, ciemnopurpurowy pіomieс rozja¶niі skaіy, rozїarzona gruda przepіynкіa od jednej ¶ciany do drugiej, rozlegіo siк syczenie i istota zniknкіa w jednym z odgaікzieс... Krasnoludowie dіugo nie potrafili zmusiж siebie do opuszczenia kryjуwek.
     Kolejny raz pomaszerowali ku gуrze i w koсcu natknкli siк na jeszcze jeden wytopiony tunel, ucieszyli siк z tego odkrycia, jakby to byі Gіуwny Szlak Morii. Prowadziі ze wschodu na zachуd, jak i pierwszy, jak i w pierwszym, z zachodu dochodziі їar - suche i gor±ce powietrze. Pozostawiwszy za sob± zagadki Podmoryjskich Szlakуw - co¶ podpowiadaіo krasnoludom, їe wyja¶nienie zagadek kryje siк nie tam - ruszyli po ¶liskim tunelu na zachуd.
     Wszystko siк powtarzaіo. Znowu musieli walczyж ze sob± przy kaїdym ruchu, z popкkanych warg s±czyіa siк krew - w twarze biі gor±cy wiatr. Trafiaіy im siк rozgaікzienia, ale wszystkie te tajemnicze tunele prowadziіy w jednym kierunku - na zachуd, odrobinк odchylaj±c siк na pуіnoc.
     - Jak czerwie do przynкty, wszystko kieruje siк w jedn± stronк - ponuro zauwaїyі, po powrocie ze zwiadu w najbliїszym korytarzu, Dorin, i jego sіowa zapadіy w pamiкж hobbita.
     - Koniec! - ogіosiі Torin, po sprawdzeniu manierek z wod±. - Dalej nie moїemy i¶ж, trzeba wracaж!
     - Poczekaj - powstrzymaі go niespodziewanie Hornborin. - Jako¶ tak czujк... Jeszcze mila czy dwie nie zmieni± niczego, idјmy jeszcze kawaіek.
     Folko, ktуry ani na chwilк nie zapomniaі swojego widzenia w Sali Zamkowej, zaniepokoiі siк. Cisza aї dzwoniіa, wisz±c nad druїyn±. w sercu hobbita napiкіa siк niewidzialna struna - obok, zupeіnie blisko od ich grupy, zalegaіo co¶, co swoj± moc± zmiataіo moc starych magуw i moc elfickich wojownikуw.
     Niechкtnie, stкkaj±c i jкcz±c, krasnoludowie zarzucili worki na plecy. Jednak maszerowali do¶ж krуtko. Nie zrobili i stu krokуw, gdy nagle nogi omуwiіy im posіuszeсstwa, z siі± tarana nieuchwytna siіa mroku uderzyіa w ich dusze. Folko poj±і, їe Pier¶cieс osіabiі uderzenie i napуr tej siіy, ale caіkowicie odeprzeж jej nie mуgі. Zatrzymali siк, rozszerzonymi oczami wpatruj±c siк w ciemno¶ж przed sob±. Gor±cy powiew nagle ustaі, Hornborin wolno, bardzo wolno, oderwaі nogк od podіoїa, i w tej samej chwili caіa skaіa dookoіa nich zadrїaіa, rozlegі siк ciкїki іoskot, od przodu potoczyіy siк kamienie wal±cej siк ¶ciany i mrok wypeіzі im na spotkanie.
     Niczego bardziej koszmarnego hobbit nie przeїyі w swoim їyciu. Skamieniaіy, nie maj±c siі wykonaж jakiegokolwiek ruchu czy wydaж dјwiкku, staі i jak zaczarowany patrzyі na zbliїaj±c± siк nico¶ж i wyraјnie rozumiaі, їe to juї koniec, od ktуrego ratunku nie ma i byж nie moїe. Hobbit nie czuі nic, wszystkie zmysіy zgasіy. w nadci±gaj±cej nico¶ci nie czuіo siк nienawi¶ci, i to potкgowaіo strach. Znieruchomiaіe јrenice hobbita zaszkliіy siк.
     I nagle co¶ jak bіyskawica niespodziewanie przebiіo niezniszczalny, wydawaіo siк, kamienny strop, eksploduj±c w mroku podziemia niczym o¶lepiaj±ca zorza. To Hornborin, chwiejnie post±piі jednak naprzуd i Pier¶cieс zal¶niі, jak maіe sіoсce, na jego prawej rкce. Biіy z niego promienie i blask, a Hornborin kroczyі na spotkanie mroku, a pozostali jakby zrzucili z siebie ciкїkie okowy nieznanego zaklкcia. Hobbit caіy zadrїaі, wierzyі, їe i tym razem Mrok odst±pi, їe wyrw± siк z tych ¶miertelnych objкж!
     Mrok rzeczywi¶cie zatrzymaі siк, jakby niezdecydowany. Pіyn±cy dotychczas jak wielka czarna fala - w ¶wietle pochodni widaж byіo jak poіyskuj±ce z lekka sklepienie znikaіo pod jego їywymi falami - spiкtrzyі siк, jakby trafiі na niewidzialn± przeszkodк; przez czarn± ¶cianк przebiegіo drїenie. a potem wysoko spiкtrzony waі czerni run±і w dуі, prosto na stoj±cego z wysoko uniesion± rкk±, nie poddaj±cego siк Hornborina. Rozlegі siк gіuchy, straszny odgіos - ni to szczкk, ni to chrzкst. Krasnolud znikn±і pod pochіaniaj±cym go Mrokiem, i w tej samej chwili niezno¶ny bуl spowodowaі, їe hobbit run±і na podіogк w straszliwych spazmach. Zd±їyі tylko, trac±c przytomno¶ж, zauwaїyж, їe straszliwa fala odpіywa, zostawiaj±c na podіodze rozpostarte ciaіo Hornborina...
     Upadaj±c Folko odruchowo chwyciі rкkoje¶ж sztyletu ukrytego na piersi i chyba to daіo mu tyle siі, їe widziaі jak wal± siк dokoіa niego wszyscy jego towarzysze, i їe tylko Torin, rycz±c, peіznie do nieruchomo leї±cego Hornborina, pochyla siк nad nim, co¶ bezdјwiкcznie krzyczy, a potem rozpaczliwym ruchem zrywa Pier¶cieс z bezwіadnie leї±cej rкki i chowa gdzie¶ w zanadrze...
     Potem wszystko siк urwaіo.

     Odzyskiwaі ¶wiadomo¶ж dіugo i bole¶nie. Gdy krwawa mgіa koszmarnych majakуw w koсcu odst±piіa, hobbit zobaczyі, їe leїy w dobrze sobie znanej Sali Sto Jedenastej, a dookoіa niego zgromadzili siк przyjaciele. Przy jego wezgіowiu, obok wsuniкtego pod gіowк zwiniкtego pіaszcza, siedzi Malec, wіa¶nie zdejmuj±cy opatrunek z rozciкtego czoіa hobbita.
     - Co siк staіo? Co z nami? - wykrztusiі Folko, ale Malec odwrуciі siк. - Gdzie Hornborin?
     Krasnoludowie w milczeniu rozst±pili siк i hobbit zobaczyі kamienny nagrobek po¶rodku sali, przykryty czerwon± granitow± pіyt±. Wszyscy milczeli i Folko poczuі, їe szczypie go w nosie, a z oczu pіyn± іzy.
     - Kiedy upadli¶my, Torin podpeіzі do niego - Bran skin±і gіow± w stronк grobu, unikaj±c nazywania zabitego przyjaciela po imieniu - i doci±gn±і go do nas. - Westchn±і przeci±gle. - Nie pamiкtam, jak umknкli¶my stamt±d - nigdy czego¶ takiego nie przeїyіem. Nie, niesіusznie, poza naszymi oczami nazywali¶my Moryjczykуw tchуrzami. Nic siк tu nie poradzi, przyjacielu Folko, moc tych podziemi jest straszliwa. Nawet mithrilowa zbroja na nim zostaіa przebita! Pora wycofywaж siк, bracia. - Bran mуwiі coraz gіo¶niej, zwracaj±c siк juї do wszystkich. - Nie mamy juї co tu robiж. Co do mnie - to pora koсczyж i wracaж do swoich gуr. Moria jest dla nas stracona.
     - To siк jeszcze zobaczy! - krzykn±і Dorin. - Musimy walczyж i musimy wiedzieж jak. Nawet je¶li zgin± setki, to oczyszcz± drogк dla dziesi±tkуw tysiкcy innych!
     Odpowiedziaіo mu ponure milczenie pozostaіych, nawet Gloin i Dwalin stali posкpnie, wpatruj±c siк w podіogк. Wszyscy krasnoludowie byli przygnкbieni, wstrz±¶niкci i zmieszani. Nie odpowiedziaі na namiкtn± przemowк Dorina nawet Torin.
     - Koсcz± siк nam zapasy - powiedziaі gіuchym gіosem. - Musimy wracaж na gуrк, tam o wszystkim zdecydujemy. A i Rogwold nie moїe siк nas doczekaж...
     Powrуt nie byі іatwy, wydawaіo siк, їe orkowie podwoili swoj± liczebno¶ж. Dwukrotnie ich niewielki oddziaі przebijaі siк przez szeregi wrogуw, walcz±c z tak± zaciekіo¶ci±, їe nie powstrzymaіby ich nikt. Nie¶li ze sob± sporo mithrilu, a ich nowy rynsztunek okazaі siк naprawdк nie do przebicia. Uratowaі on їycie rуwnieї hobbitowi, gdy olbrzymi ork dјgn±і go swoim jataganem prosto w pier¶. Cztery dni trwaі powrуt i w koсcu znaleјli siк przed Wrotami.

10 июня - Новая книга - Похитители душ.

15 апреля - Литературный Конкурс "Нелишние люди".

5 февраля - Новости о Коллекционном Издании.

14 января - Новая книга - Я, Всеслав.

8 декабря - Новый рассказ Ника Перумова - "Испытано на себе".

__________
Архив новостей

 


Подписка на новости сайта в составе рассылки Fantasy-портала Цитадель Олмера.


 


Rambler's Top100 Rambler's Top100 TopList